Prince of Persia: Zapomniane Piaski – Recenzja
Dodał Pooh w Gry, PlayStation 3, Polecamy, Recenzje, Xbox 360 środa, 9 Czerwiec 2010 22:00 Zero Postów :(
Niedawno mieliśmy okazję cieszyć oczy dosyć udaną ekranizacją Prince of Persia. Co jednak, jeśli po filmie poczujemy nieprzemożną ochotę, żeby znowu zagłębić się w przygody Księcia? Nie ma problemu! Po co grać w odgrzewane kotlety, kiedy szczęśliwym zbiegiem okoliczności ukazała się właśnie kolejna odsłona gry.
Uspokoję jednak każdego kto sądzi, że jest to gra na podstawie filmu, który powstał na podstawie gry.
Wprawdzie główny bohater wyglądem odstaje od swoich poprzedników, jednak jest to opowieść powiązana z poprzednimi częściami gry (Trylogią Piasków Czasu).

Kiedy i dlaczego?
Każdy kto grał w poprzednie części Prince of Persia mógł odczuć lekki niedosyt pomiędzy pierwszą częścią (Piaski Czasu) i drugą częścią (Warrior Within). Mogliśmy tylko domyślać się jakie wydarzenia zmieniły szlachetnego i łagodnego skądinąd Księcia w mrocznego chojraka.
The Forgotten Sands jest łącznikiem pomiędzy dwiema pierwszymi częściami trylogii, jednak na tyle lekkim, że nie wymaga ich znajomości.

Scenariusz jest prosty jak budowa cepa. Otóż Książę po wydarzeniach, które miały miejsce w Piaskach Czasu udaje się w pełną znoju i trudu podróż, aby odwiedzić swojego brata. Nie dane nam jednak będzie rozkoszować się uciechami na perskim dworze, gdyż kiedy tylko dotrzemy na miejsce, ujrzymy potężną armię szturmującą pałac. Sytuacja jest niemal beznadziejna, nie mając zbyt wielu opcji, zdesperowany brat Księcia postanawia sięgnąć po środki ostateczne i uwolnić legendarną armię króla Salomona. Jednak zamiast przynieść ratunek armia rozprzestrzenia zło, które zagraża nie tylko królestwu, ale i całemu światu. Pozostaje nam tylko ruszyć do walki by naprawić błędy brata.

Czego oczy nie widzą…
Wizualnie grafika w niektórych momentach wygląda świetnie, w innych średnio. Gra oparta jest na silniku Assassin’s Creed II, którego możliwości możemy zobaczyć w scenach takich jak atak na pałac, jak również w pięknie detali pałacowych komnat. Marmurowe posadzki odbijające promienie słońca, urzekające fontanny, pełne przepychu wnętrza, doskonale wykonane stroje. Niestety większość gry spędzamy skacząc po ruinach pałacu lub biegając w szaroburych korytarzach, gdzie nie ma zbyt wielkiego pola do popisu złożonością grafiki.

Jeśli zaś chodzi o design postaci, jest to kwestia gustu. Mnie nowy Książę nie spodobał się za bardzo, nie mówiąc już o Królowej Djinn, która momentami wygląda groteskowo. A relacja między nimi jest sucha jak kabanos marki Konstar.

Co i jak…
Elementy platformowe gry są dobrze zaprojektowane. Gracze, którzy narzekali na prostotę gry z 2008 roku na pewno nie będą zawiedzeni. Jak zawsze Książę biega po ścianach, skacze od kolumny do kolumny, od wyrwy w ścianie do krawędzi budynków i tak dalej. Wprawdzie postaci brak jest płynności ruchów jaką miał chociażby Ezio z Assassin’s Creed, ale nie można narzekać.
Gra jest niesamowicie liniowa, gdybyśmy jakimś cudem nie wiedzieli gdzie mamy podążyć, całą lokalizację od punktu A do punktu B, pokazuje nam kamera.

Oprócz standardowych elementów zręcznościowych, napotkamy parę zagadek „logicznych”, które choć banalne, stanowią miłą odmianę i zapobiegają monotonii rozgrywki. Mechanizmy, z którymi przyjdzie nam się rozprawić są pięknie zaprojektowane, chociaż nadal trudno się nie zastanawiać, po co u licha jakiś perski inżynier miałby budować takie ustrojstwo!?
Oprócz standardowego arsenału popisów Księcia takiego jak turlanie, skakanie, cofanie czasu otrzymujemy także umiejętność zamrażania wody. Pomysł jest doskonały i daje dużo radości z gry. Książę jest w stanie zamrozić wodę na okres czasu, który pozwala mu przebiec po wodospadzie, złapać się wodnej kolumny oraz zamrażać i rozmrażać wodę, aby dostać się z miejsca na miejsce.

System walki jest bardzo prosty. Książę może skoczyć na przeciwników, odepchnąć ich, zrobić unik i oczywiście ciachnąć mieczem. Prostota nie jest tu niczym złym, biorąc pod uwagę, że najmocniejszą częścią gry są elementy platformowe. Minusem jest jednak liczba przeciwników. O ile w poprzednich częściach mieliśmy do czynienia z kilkoma przeciwnikami na raz (nie wspominając o wersji gry z 2008 roku gdzie mieliśmy walki wyłącznie jeden na jednego), tutaj wyskakuje na nas dwudziestu i więcej przeciwników. Nie utrudnia to znacznie rozgrywki, ponieważ jakikolwiek atak przy takim natłoku daje gwarancję, że zawsze w kogoś trafimy. Moje zdanie na ten temat… Jeżeli nie widzisz swojej postaci na ekranie to jest znak, że przeciwników jest za dużo…

Najsłabszym elementem gry jest scenariusz. Walka ze starożytnym złem i historia dwóch braci nie jest zbyt wciągająca. Możemy być pewni, że porywająca przygoda nie będzie tym co skłoni nas do przejścia gry. Brak wątku romantycznego i pięknej księżniczki też nie pomaga.
Na uwagę zasługuje fakt, że głos Księciu użycza Yuri Lowenthal znany z dwóch pierwszych części gry. W Piaskach Czasu urzekła mnie piękna narracja i baśniowa historia. Niestety tutaj narracji Księcia niewiele uświadczmy, bohater od czasu do czasu wtrąca tylko jakieś zdanie komentując rzeczy oczywiste.
Podsumowując POP ZP nie jest grą wybitną. Nie ma zapierającej dech historii, ani grafiki tak pięknej, że przecieramy oczy ze zdziwienia… Jednak jest to bardzo przyjemna zręcznościówka. Nie jest doskonała, ale z pewnością warta tego by w nią zagrać.
Ocena:
| gra: Prince of Persia: Zapomniane Piaski platforma: PS3 developer: Ubisoft Studios nośnik: Blu-ray gatunek: Zręcznościowa Język polski: Tak |
OBJAŚNIENIE OCENIACZKI |
- Gra dostępna również na: Xbox 360, Wii, PSP, NDS oraz PC.
Za wypożyczenie gry dziękujemy sklepowi:
















Leave a Reply