Bayonetta – Recenzja wersji PS3
Dodał Allu w Ciekawostki, Gry, Newsy, PlayStation 3, Polecamy, Recenzje czwartek, 4 Marzec 2010 06:39 Zero Postów :(
Wieczór. Cmentarz. Deszcz.
Nad otwartym grobem stoją dwie postaci, niski pokraczny facecik z cygarem w ustach oraz ubrana na biało zakonnica. Ten pierwszy nie przestaje trajkotać, przechodząc płynnie od marudzenia po dywagacje na temat szczęśliwca w trumnie i z powrotem. Zakonnica zaś niewzruszenie czyta po cichu świętą księgę.
Nagle rozbrzmiewają trąby, a w mrok cmentarza wdzierają się pasma światła, wydobywające się wprost z nieba. Mały człowieczek pada na ziemię zasłaniając sobie oczy, a zakonnica… uśmiecha się lekko. Wypuszcza książkę, która powoli upada na ziemię, sama zaś wyskakuje w powietrze. Tuż przed nią formuje się purpurowy portal. Gdy tylko go przekracza widzi co sprowadza ze sobą światło – pierzastych wysłanników. Anioły.
Przez chwilę leci w ich kierunku, a na jej obliczu wyraźnie maluje się zachwyt. Zaraz jednak znika, gdy jej dłonie sięgają ku pierwszej ze skrzydlatych postaci… i zaczyna ją masakrować. Teraz jej twarz przyozdabia się kpiarskim uśmiechem. Cmentarz wypełniają odgłosy walki, śmiertelne krzyki oraz radosny śmiech.
Przywitaj się z Bayonettą, kobietą która z miejsca staje się najpotężniejszą bohaterką gier wideo.
Od czasu premiery gry minęło już kilka miesięcy i nie da się zaprzeczyć temu, że przez ten czas otrzymała już swoją (może nawet zbyt wielką) dawkę uwagi. Na jej temat zdążyli się już wypowiedzieć mniej lub bardziej kompetentni naszej branży, zaś sami gracze ciągle głosują na nią swoimi pieniędzmi (poprzez zakup oczywiście).
W takim razie – zapewne zapytacie – po co nam kolejna jej recenzja?
Powód jest prosty – sprawdzimy czy przysłowiowy diabeł jest tak straszny jak go malują. Innymi słowy sprawdzimy czy gra w wersji PS3 jest tak koszmarna jak to wszyscy twierdzą.
Co prawda nikt nie robi tego wprost, a przynajmniej nie bezpośrednio, jednak po zapoznaniu się z większością opinii trudno pozbyć się negatywnych wrażeń. Niby wspomina się tam, że tytuł na konsolę Sony to nadal fajna gra, jednak zwykle w taki sposób, że w Graczu rodzą się wątpliwości. Jestem pewien, że przez ten trend spora liczba posiadaczy PS3 nie zakupiła tej gry…
Niedawno wydany patch 1.01 (co ciekawe wydało go samo SONY a nie SEGA!) stał się idealną okazją na obiektywne spojrzenie na grę.
Na początek jednak trochę historii!
Bayonetta powstała przy kooperacji pana Hideki Kamiya (ojciec serii Devil May Cry!) oraz studia PlatinumGames (pracują tu największe gwiazdy nieistniejącego już Clover – rodziców choćby Okami lub God Hand), i trzeba z ręką na sercu przyznać, że czuć to od samego początku. Podobnie jak z poprzednimi ich produkcjami, tak samo tutaj albo kocha się ją natychmiastowo, lub też zupełnie nie trawi. Najważniejsze jednak, że nikt nie pozostanie w jej obliczu obojętny, tak jak to mamy ostatnio niejako w modzie…
Bohaterką gry jest czarownica (wiedźma jeśli ktoś woli) o aparycji, która zawstydziłaby nawet najbardziej zmodyfikowane, poprzez operacje plastyczne, bohaterki filmów porno. Składa się na to praktycznie cała jej osoba – mocno przerysowany design, prowokacyjne pozy, strój (te obcasy!!!) oraz niesamowity tembr głosu. Jednak to wszystko nie znaczy, że nasza porno-wiedźma nie ma delikatniejszej strony! Byłem chwilami zdumiony jak ta, pełna przekleństw, przemocy i nagminnego łamania tabu, historia potrafi być ciepła i przyjazna.
Bayonetta zostało odnaleziona dwadzieścia lat temu, jej ciało spoczywało w trumnie umieszczonej na dnie jeziora. Od tego czasu jest pozbawiona wspomnień, a jedyne czego jest pewna to fakt, że świat w którym przyszło jej żyć nie jest normalny. To miejsce gdzie Światłość i Mrok nie są jedynie abstrakcyjnymi pojęciami, a siłami które mogą (i nagminnie to robią) wpływać na jego losy. Jak zapewne mogliście się domyślić ze wstępu – główna bohaterka w poszukiwaniu swoich wspomnień, stanęła po tej mniej przyjaznej (z założenia) stronie.
Gra ta często jest stawiana razem z innymi god-of-war-podobnymi tworami zalewającymi ostatnio konsole. Niestety takie podejście jest nie tylko błędne, ale również z gruntu szkodliwe, Bayonetta ma zdecydowanie bliżej do Dantego (tego od płaczącego diabła) niż Kratosa. To slasher – tego ukryć się nie da – jednak przepełniony tak niesamowitymi akcjami, że bóg wojny czy też Dante (tym razem ten od piekła, chociaż nawet ten pierwszy nie ma większych szans) mogą jedynie spłonąć rumieńcem. Trzeba mieć to na uwadze sięgając po grę, jej specyfika, tak jak już wspomniałem, potrafi odrzucić.
Patch 1.01 wprowadza do gry coś o czym Sega zapomniała, możliwość zainstalowania gry na dysk. Czy poświęcając te ponad 4 GB miejsca, zyskujemy coś godnego w zamian? Sprawdźmy porównując dwa największe zarzuty dotyczące gry w wersji PS3:
- GRAFIKA
Nie odpalałem gry na dwóch konsolach jednocześnie, nie siedziałem nad porównaniami screenów, nie robiłem nic… poza dokładnym przyglądaniem się tego co generowało moje PS3.
Niesamowite scenki przerywnikowe, piękne projekty lokacji, poruszające pomysły na przeciwników… To wszystko znajdziemy w grze. Niestety trafimy również na słabsze (i jakby… zamglone?) tekstury oraz mocne chrupnięcia animacji.
Te pierwsze tak naprawdę nie są dużo gorsze niż w większości tytułów, jednak jeżeli ktoś koniecznie szukał czegoś ażeby się przyczepić to znalazł – tutaj patch nic nie pomoże.
Jeśli zaś chodzi o spadki ilości klatek to są, jednak zdarzają się TYLKO podczas naprawdę szalonych akcji. Takich, które zawierają dużo przeciwników, magię Bayonetty oraz inne cuda. Poza tym pojawia się to podczas jednej z ostatnich sekcji platformowych.
- SZYBKOŚĆ ŁADOWANIA
Pod tym względem jest naprawdę dobrze – wszystko ładuje się najwyżej w ciągu kilkudziesięciu sekund. Dzięki instalacji danych Bayonneta nie odbiega pod tym względem od większości tytułów.
Pierwsze przejście gry zajmuje ok. 11h (w moim przypadku zegar pokazywał lekko ponad 7h, jednak jak zauważałem nie wlicza on czasu spędzonego na oglądaniu przerywników). W tym czasie usieczmy sporą cześć Niebiańskich Zastępów, nacieszymy się dziwaczną ścieżką dźwiękową (miks obejmujący prawie wszystko co muzyka ma do zaoferowania) jak i świetnym dubbingiem. Dodatkowo większość wizualnych atrakcji, które zaserwuje nam porno-wiedźma sprawi, że niekiedy jedną ręką starać się będziemy trzymać pada, a drugą zamknąć rozdziawioną szczękę. Wspominam o pierwszym przejściu ponieważ ażeby odkryć w grze wszystko należałoby nad nią spędzić przynajmniej 100h!
PRAWDOPODOBNIE nawet po ściągnięciu łatki 1.01 gra w wersji PS3 nie jest tak dobra, jak ta na X360, nie zmienia to jednak faktu, że absolutnie każdy fan gatunku slasher szalejący na konsoli Sony powinien przynajmniej zobaczyć ją w akcji. A miłośnicy DMC lub/i klimatów anime nie mają powodów się zastanawiać!
Ocena:
| gra: Bayonetta platforma: PlayStation 3 developer: PlatinumGames nośnik: Blu-Ray gatunek: gra akcji (TPP) / slasher Język polski: brak |
OBJAŚNIENIE OCENIACZKI |
Za wypożyczenie gry dziękujemy:
- Słowo na niedzielę:
Jakieś szanse na kontynuację?










Leave a Reply