Nazywam się Desmond Miles. Jeszcze do niedawna byłem zamkniętym w sobie i nieco posępnym młodym facetem. Nie miałem pojęcia, że świat w którym żyję, tak naprawdę jest tylko maską, maską, która skrywa wojnę o ogromną stawkę…
W związku ze swoim genetycznym dziedzictwem zostałem wplątany w odwieczny konflikt dwóch zwalczających się bractw – Asasynów (z którymi, jak się okazało, mam różne powiązania) oraz Templariuszy. Zostałem porwany i umieszczony w budynku należącym do korporacji Abstergo, jednego z przejawów obecnej potęgi Templariuszy.
Przy użyciu maszyny o nazwie Animus odczytano pamięć jednego z moich przodków – legendarnego zabójcy o imieniu Altair. Z tego powodu świat zawisł na granicy zagłady…
Kiedyś poddałem się Abstergo bojąc się tego co mogą zrobić… Teraz boję się tego, co zrobią jeżeli nie będę walczył…
ACCESSING…… MEMORY BLOCKS FOUND……. PLEASE WAIT………… REVIEW PLAYBACK BEGINNING….
Zwę się Ezio Auditore da Firenze i jeszcze do niedawna moje życie przypominało bajkę. Pochodzę z bogatego i szanowanego rodu, dzięki temu mogłem spędzać dni na zabawie i romansach, nie martwiąc się prozą życia. Miałem wspaniałego ojca, kochającą matkę, wspaniałą rodzinę oraz zawsze pełny mieszek – czego można wymagać więcej? Wystarczył jednak tylko jeden dzień, by wszystko co znałem znikło, moje życie stało się piekłem.
Potworny spisek któremu mój ojciec wyszedł naprzeciw, rozdarł moją rodzinę… On jak i moi bracia zginęli, zaś ja wraz z siostrą oraz pogrążoną w szoku matką musiałem salwować się ucieczką. Tego dnia zmarł Ezio hulaka, jego miejsce zajęło widmo o płonącym wściekłością sercu – Ezio zabójca.
Zabiję “Hiszpana” i każdego, kto odważy się stanąć na mej drodze!
Nic nie jest prawdziwe. Wszystko jest dozwolone.
Pierwsza część Assassin’s Creed miała niesamowity potencjał – przeplatające się wzajemnie losy Desmonda oraz Altaira, fabuła rozgrywająca się w zupełnie świeżych klimatach, wspaniała grafika, umiejętnie podsycany hype. To wszystko sprawiało, że mieliśmy prawo, by wymagać gry, która zmiecie konkurencję. Jednakże już od pierwszego dnia sprzedaży, wśród graczy na całym świecie zaczęła rozchodzić się niepokojąca pogłoska – “Ubisoft pokpiło sprawę!”. Gra na wstępie dawała nam w zęby, sprawiając, że nie byliśmy w stanie się oderwać. Niestety tego typu zachwyt trwał jedynie kilka godzin, później powtarzające się wciąż schematy, błędy i uproszczenia skutecznie odbierały radość z dalszego poznawania losów Altaira. Nie jest to bynajmniej przesada, sam znam sporo osób, które nie dały rady przebić się przez wady tej gry! Nauczyliśmy się dzięki temu ważnej rzeczy – mimo, iż śliczna kobieta (Cześć Jade! Stęskniliśmy się!) potrafi bardzo pomóc przy promocji, to nie wystarczy ona, gdy gra nie jest dopracowana.
Twórcy nie starali się wybielać. Mężnie przyjęli wszelką krytykę, gorąco przeprosili i zabrali się do pracy. Otrzymaliśmy zapewnienie, że kolejna część gry NA PEWNO nam się spodoba. Na początku większość graczy przyjęła te zapewnienia ze sporą dawką cynizmu, jednak gdy otrzymywaliśmy kolejne materiały coś zaczęło narastać. Swoją szkaradną głowę ponownie podniósł HYPE.
Renesans to jedna z moich ulubionych epok. Światło rozumu zapłonęło najpierw we Włoszech i tam też powędrujemy z nowym “genetycznym” bohaterem. Pomysł wyjątkowo trafny, gdyż nie tylko jest to ciekawe pod względem historycznym i architektonicznym miejsce, lecz również kolejna czysta karta – gry jeszcze się tam nie rozgrywały.
Ezio spotykamy gdy jest jeszcze pustym chłopakiem i śledzimy przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Przez ten czas pomoże mu mu wprawić się w roli zabójcy, pomścić śmierć ojca oraz braci i… namieszać trochę w historii. Niestety mam parę zastrzeżeń tak do prowadzenia fabuły, jej samej, jak i Ezio:
Kolejną sprawą której ominąć nie można jest oprawa A-V. O ile dźwiękowo gra prezentuje się naprawdę wyśmienicie, czy to o muzykę, czy też dialogi chodzi (i nie, nie uważam żeby dodanie do wypowiedzi włoskich fragmentów było błędem – moim zdaniem to zaostrza klimat), ocena grafiki tak jednoznaczna już nie będzie.
Jeżeli chodzi o miasta oddane do naszej dyspozycji, to nie można im odmówić artyzmu. Wszystkie miejscówki, choć lekko uproszczone, wyglądają pięknie (a Wenecja dzięki czystej wodzie jest nawet lepsza niż prawdziwa) i realistycznie. Przez ostatnie miesiące dostaliśmy wiele świetnie skonstruowanych miast jednak ACII wybija się wśród konkurencji. Nie tylko czerpiącą z historii architekturą, ale również stopniem przemyślenia oraz dopracowania.
Szkoda, że tego samego nie mogę powiedzieć o postaciach występujących w grze. Większość z nich wygląda tak sztucznie (twarze, włosy, ruchy etc.), że można by je pomylić z dokonaniami pierwszego Xbox’a! I nie mówię tutaj wcale o masie sunącej ulicami, ale o postaciach głównych! Wielka szkoda, że Ubisoft pozwoliło sobie na niedopracowanie czegoś takiego.
Największym powodem obelg rzucanych w stronę pierwszej części gry jest nuda. Jak możemy nie stracić zapału, gdy po odwiedzeniu kolejnego miasta, za każdym razem musimy wykonywać te same monotonne zadania?. W ACII nadal mamy podobny szkielet, jednak kiedy przyjrzymy się mu bliżej, to okazuje się, że nie tylko jest lepiej zbudowany (różnorodne misje mimo, że jest ich tylko kilka rodzajów więcej), ale również znacznie bardziej zabawny. W końcu zauważycie, że zadania od jakiegoś czasu się powtarzają, jednak tym razem nie wywoła to odruchu wymiotnego.
Na pewno pomogło w tym dodanie kilku rozpraszaczy uwagi, w grze możemy bowiem rozbudowywać swoją twierdzę (całkiem fajna rzecz, dzięki której w pewnym momencie mamy więcej pieniędzy niż nam potrzeba – jednak patent ze szkatułką na pieniądze jest głupi), szukać zagadek pozostawionych przez Obiekt 16 (nie dość, że same jego komentarze są naprawdę klimatyczne, a zagadki podchwytliwe; to jeszcze za zebranie kompletu otrzymujemy intrygujący filmik “Prawda”), łapać kurierów wrogich rodzin oraz wykonać sporo misji dla NPC. Dodatkowo czekają na nas groby legendarnych asasynów (super nagroda za zbadanie wszystkich!), strony kodeksu (spisanego przez Altaira!) do zebrania i odszyfrowania oraz twierdze Templariuszy do oczyszczenia.
JEST CO ROBIĆ!
Szkoda jedynie, że na naszej drodze poza wrogimi jednostkami staną również liczne błędy – przeciwnicy, którzy widzą nas choć nie powinni, Ezio nagle zapomina, że powinien robić to co chcemy, czy też nie “zaskakujący” czasem Leap of Faith to tylko niektóre z nich.
Istnieją podobno również takie, które sprawiają, że kontynuacja gry staje się niemożliwe, jednak jako, że nie trafiłem na taki (poza nagłą niechęcią Ezio do podniesienia skrzynki, mimo, iż kontynuowanie misji tego wymagało… Skasowanie zainstalowanych na dysku danych pomogło) to jednak sama wiedza o ich istnieniu sprawia, że człowiek ma lekkiego stracha. I to nie w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Tym razem gra doczekała się jedynie tłumaczenia w wersji kinowej i pomimo, że jest ono dosyć wierne oryginałowi, to jednak sporo z gwaru ulicznego nam w ten sposób umknie (nie tłumaczone). Jest to swoją drogą dziwny zabieg – jedynkę opłacało się spolszczyć z pełnym dubbingiem, ale dwójki już nie?
Swoją drogą śmieszyło mnie, że gra za KAŻDYM razem pytała mnie, czy chcę zagrać po polsku czy rosyjsku… Myślałem, że mamy nową technologię i mogłaby sobie raz na zawsze zapamiętać mój wybór.
Mimo tego, że ACII na pewno nie jest grą idealną, to zaciera nieprzyjemną pamięć o jedynce. Jedna z najlepszych gier jakie pojawiły się w 2009!
| OCENIACZKA: | |
|---|---|
| GRAFIKA | |
| Piękne miasta i brzydcy ludzie - brak równowagi. | |
| DŹWIĘK | |
| Tak OST, jak i dialogi są naprawdę dobre. | |
| GAMEPLAY | |
| System wymaga jeszcze kilku poprawek. BUGI!!! | |
| MIODNOŚĆ | |
| Wciąga i pomimo, że czasami wkurza to i tak jest bardzo dobrze. | |
| REPLAYABILITY | |
| Gra 'na raz', ale za to pełna rzeczy do zebrania i misji do wykonania. | |
| OCENA KOŃCOWA (nie średnia): | |
|---|---|
| Assassin's Creed II | |
| Nie jest tak dobrze jak mogło być, jednak nadal jest to kawałek naprawdę wciągającej gry. | |
Cholera – ciekaw jestem gdzie będzie rozgrywać się trójka!