BRUTAL LEGEND – recenzja
Wyobraźcie sobie świat, w którym demony zniewoliły ludzkość. Świat w którym potężni tytani zrodzeni z martwego ciała ognistego Ormagedona tworzą cywilizację stali, ognia i muzyki. Kiedy już sobie to wyobrazicie i dodacie w tle muzykę Black Sabbath możecie dojść do dwóch wniosków.
A) ja pierdzielę, ale zaje-fajny świat, szkoda, że mnie tam nie ma!
B) że o co jakby chodzi? A czy są tam elfy i krasnoludy?
Jeśli wybrałeś odpowiedź A to śmiało czytaj dalej. Jeśli wybrałeś odpowiedź B to daj sobie spokój, bo nie ma tu ani elfów, a tym bardziej krasnoludów.
Skoro już przesiałem czytelników mogę przejść do rzeczy.
Brutal legend to najoryginalniejsza z gier w jakie dane było mi zagrać od czasów Psychonauts i Beyond Good & Evil. Na obecnej generacji konsol nie ma nic, co mogłoby konkurować z BL pod względem tematyki i Multi-gatunkowości. Ta gra to nie tylko bezmyślna siekanka, ale o tym później.
Jak już zapewne zauważyliście jestem pod sporym wrażeniem nowej gry Tima Schafer’a.
Facet ma niesamowite pomysły. Jednak wyglądałyby one dobrze tylko na papierze, gdyby nie praca developerów.

Kenet? Ale o czym jest ta gra?
Gra opowiada historię Eddiego Riggsa który jest Roadie (techniczny podróżujący z zespołem) który w wyniku „nieszczęśliwego” wypadku cofa się w czasie do epoki, gdy Heavy Metal rządził światem. Eddie szybko odnajduje się w nowym świecie, który w jego mniemaniu jest naprawdę odjechany. Wraz z nowo poznanymi ziomkami postanawia wzniecić rebelię przeciwko demonom ciemiężącym ludzkość.

Dlaczego ta gra tak ci się podoba?
Dobre pytanie. Otóż jak zapewne wiecie Brutal Legend to gra, która przesiąknięta jest muzyką Heavy Metalową. Każdy element świata w którym wyląduje Eddie aż kipi tą stylistyką. Od Menu gry, po design postaci, humor, faunę i florę. Każdy najdrobniejszy element gry krzyczy nam w twarz HEAVY METAL motherf**kers!!! A skoro lubię ten gatunek muzyki to wszystko ładnie się uzupełnia.
Ta niesamowita spójność tematyczna sprawia, że gra ma niesamowity klimat, który wciąga niczym wyświechtane już „chodzenie po bagnie”. Dodatkowo gra łączy w sobie wiele różnych gatunków podając zróżnicowaną mieszankę rozrywki dla niemal każdego gracza. O elementach gry opowiem później.

Czy ta gra jest ładna?
Spotkałem się w sieci z opiniami, że Brutal Legend ma kiepską grafikę. Cóż mogę powiedzieć. Odbiór grafiki jest kwestią gustu. W moim odczuciu grafika BL wymiata. Przywiązanie do szczegółów i klimatu miejscówek to prawdziwa poezja. Monumentalne budowle, cykl dnia-nocy i zmiany pogodowe tworzą otocznie w sposób, który potrafi wywołać opad szczęki. Nie spodziewajcie się wodotrysków jak w Uncharted 2. W Brutal Legend mamy do dyspozycji 64km2 otwartego terenu. Bez loadingów, bez podziału na strefy i to wszystko ociekające chromem, rykiem silników oraz grzmieniem wzmacniaczy.
Brawa należą się też designerom postaci, które są nie tylko ciekawe, zabawne czy seksowne, ale i bogate w detale zarówno geometryczne jak i teksturowe.

A co powiesz o tym jak gra brzmi?
Nie wiem czy brzmi to dobre określenie. Ta gra GRZMI! Od strony audio. Wprawdzie nie sprawdzałem tego w sieci, ale mogę śmiało założyć, że Brutal legend ma NAJWIĘKSZY LICENCJONOWANY SOUNDTRACK w historii gier wideo. Gra oferuje graczom 107 Heavy Metalowych kawałków z najwyższej półki gatunku. Gracz może dowolnie edytować play listę i odsiać niechciane kawałki. Wykorzystanie prawdziwych utworów dodatkowo podkręca atmosferę gry.
Postacie jakie spotkamy w świecie gry naprawdę ożywają dzięki jednemu z najlepszych dubbingów jakie widziałem. Sławy takie jak Jack Black, Rob Halford (Judas Priest’s), Lita Ford (The Runaways) czy Ozzy Osbourne i kilku innych znanych tu i ówdzie muzyków :) odwaliły kawał dobrej roboty, nie natrafimy na sytuację kiedy odczuwamy, że głos nie pasuje do postaci.
Efekty specjalne i odgłosy towarzyszące nam w grze nie odbiegają jakością od całej reszty wszystko wydaje się pasować idealnie i brzmieć tak jak powinno.
Tu naprawdę muzyka nas otacza.

To powiedz wreszcie jak w to się gra?
Kiedy kupowałem BL sądziłem, że będzie to normalka chodzona nawalanka z sporą dawką humoru i dobrej muzyki. No cóż, co do humoru i muzyki się nie pomyliłem. Gra jednak okazała się o wiele większym i złożonym produktem niż zakładałem. W grze znajdziemy elementy następujących gatunków:
- Hack’n Slash
- RTS
- Wyścigi
- Strzelanka
- gry muzyczne
- zręcznościówka
Oczywiście procentowa zawartość poszczególnych gatunków jest różna. Dwie pierwsze pozycje zajmują największą część gry, pozostałe wykorzystywane są w misjach pobocznych lub podczas korzystania z magii muzyki. Zapewne zastanawiacie się jak wypada takie połączenie? Otóż wypada znakomicie. Każdy z elementów jest uzasadniony fabularnie i logicznie ugruntowany w realiach świata BL. Dodatkowo sposób w jaki zostały one rozwiązane jest naprawdę wygodny i przemyślany.

Hack’n Slash to prosty kilku przyciskowy system walki pozwalający na tworzenie niezbyt skomplikowanych combosów

RTS – to nieco uproszczona strategia wymagająca więcej szybkości niż taktyki (mowa o trybie Single player, w sieci taktyka już się przyda)
Wyścigi to proste rajdy 1 on 1 przez punkty kontrolne. Będące bardziej przerywnikiem niż sednem gry.
Co może razić gracza który lubi się czepiać? Na początek brak możliwości skakania. W prawdzie nie ma zbyt wielu miejsc w które można by wskoczyć ale możliwość skoku dodała by więcej finezji przy łączeniu combosów. Druga rzeczą którą zauważyłem grając w wersje PS3 oraz X360 to animacja która nie zawsze trzymała 30FPS. Spadki animacji są jednak minimalne i nie przeszkadzają w rozgrywce. Poza tymi dwoma elementami nie znajduję w grze większych wad.

Czy miałeś tą.. jak to się mówi… miodność??
Oj tak. BL zakupiłem w dniu premiery i nie wypuściłem z czytnika aż do skończenia gry. Wykonując prawie wszystkie misje poboczne ( i tak jeszcze sporo zostało) i jeżdżąc moim Dragsterem po okolicy bawiłem się świetnie. Gra mimo powtarzalności niektórych elementów obroniła się oryginalnością i klimatem w którym zatraciłem się bez reszty. Wątek fabularny który zawiązany jest w iście parodyjnym stylu rozwija się w poważny scenariusz ze zwrotami akcji i świetną narracją. Jednocześnie cała gra nie traci swojej lekko karykaturalnej charakterystyki.

Czy to gra na jeden raz?
Teoretycznie tak. Nie doświadczymy tu nieliniowej fabuły, czy wielu zakończeń. W zasadzie grę można ukończyć w około 8 godzin (jeśli trzymamy się tylko wątku fabularnego olewając sidequesty). Uważam jednak, że świetnym patentem było pozwolenie graczowi na granie po zakończeniu części fabularnej. Jeśli więc nie chciało ci się zwiedzać świata podczas samej gry to po jej ukończeniu możesz poświęcić się w całości szukaniu spętanych smoków, ołtarzów Heavy Metalu, kuźni, kronik krainy czy punktów widokowych. Zapewniam, że gry starczy ci na co najmniej trzy razy tyle co główny wątek.

Podsumowanie
Brutal Legend jest grą wyjątkową. Perełką na rynku schematycznych produkcji nastawionych na efekciarstwo i mainstreamowe rozwiązania. Gra oferuje oryginalne uniwersum z własną mitologią oraz świetnie zarysowane postacie głównych bohaterów. Fabuła gry już została docenione przez krytyków co jednak nie jest równoznaczne z sukcesem gry. Beyond Good & Evil, Psychonauts, ICO czy Shadow of Collosus pokazały już, że nie zawsze oryginalność idzie w parze z sukcesem kasowym. Mam jednak nadzieję, że sławy które przyłożyły swoje głosy do tej produkcji oraz bogaty soundtrack nakłonią graczy do zakupu tej wyjątkowej gry.
Już na sam koniec chciałbym dodać, że gra posiada dosyć ciekawy tryb online, który pozwala połaczyć strategię oraz elementy z kampanii single w jeden naprawdę zjadliwy koktajl.
| OCENIACZKA: | |
|---|---|
| GRAFIKA | |
| Niesamowity klimat i ryjący beret design lokacji. Heavy Metal pełną gębą | |
| DŹWIĘK | |
| Największy i najlepiej dopasowany licencjonowany soundtrack w historii gier wideo. Dlaczego nikt nie wydał jeszcze OST'a | |
| GAMEPLAY SOLO | |
| Pewne uproszczenia (brak skakania) i mariage gatunkowy zapewnia różnorodność ale i brak jednoznacznego charakteru rozgrywki. Nie każdemu to odpowiada. Mi jak najbardziej :D | |
| ONLINE | |
| Jeśli zaakceptować mechanikę rozgrywki, tryb multi to pokłady świetnej zabawy z sporą dawką taktyki. | |
| MIODNOŚĆ | |
| Każdy kto czai klimaty Heavy Metal będzie zachwycony. Przyjemność z gry jest ogromna. A Fabuła i świat wciąga jak cholera | |
| REPLAYABILITY | |
| Być może zagrasz w tą grę ponownie tylko dla samego Jack Black'a i humoru. Fabuła jest liniowa a świat wielki więc jak się uprzeć to można bez końca zwiedzać. (Ocena nie uwzględnia trybu Online) | |
| OCENA KOŃCOWA (nie średnia): | |
|---|---|
| Brutal Legend | |
| Tytuł ten podobnie jak poprzednie twory Tima zostanie pewnie szybko zapomniany a szkoda bo jest to gra wyjątkowa. Gra z gatunku tych, których żaden gracz nie powinien omijać | |



BRUTAL LEGEND – recenzja…
Brutal Legend jest grą wyjątkową. Perełką na rynku schematycznych produkcji nastawionych na efekciarstwo i mainstremowe rozwiązania. Gra oferuje oryginalne uniwersum z własną mitologią oraz świetnie zarysowane postacie głównych bohaterów….
Co do tego,że gra jest Wymiatająca się na całej linii zgodzę…ale stwierdzenie ze eddie cofnol sie w czasie jest chyba nei za bardzo na miejscu..chociaz..ja osobiscie nie pogardzilbym gdyby gdzies w historii byl taki okres..ba..od razu poecialbym z lopata do ogrodka w celu poszukiwania jakihs artefaktow z tamtego okresu XD
nie ma co się czepiać.. w grze faktycznie Eddie cofa się czasie przynajmniej tak twierdzą twórcy :)